intro sukces, nie wymknie, Ci się z rąk, pressing

O Pudzianie, kiju bejsbolowym i lekkiej paranoi

Pisanie o polityce i sprawach pokrewnych jest ostatnio mało wdzięcznym zajęciem. Współczuję tym wszystkim, którzy dzięki podobnej działalności zarabiają na chleb, bo to bardziej wyczerpujące musi być od godziny kulanek na macie i kilku godzin obijania worka treningowego.

Ponieważ jednak i na nasze (myślę o MMA) podwórko wdarła się właśnie „ciemna strona mocy”, czyli polityka w swojej najgorszej odmianie, nie chcę i nie mogę widząc co się dzieje, pozostawać biernym li tylko obserwatorem zdarzeń.

Mówiąc o tej najgorszej odmianie polityki mam na myśli polityczną poprawność. Chorobę ciężką, bardzo trudno uleczalną i koszmarnie zaraźliwą. Często, niestety, odbierającą także możliwość obiektywnej oceny rzeczywistości.

Ofiarą owej zarazy padł właśnie Mariusz Pudzianowski. Oto, w pewnych mediach, Pudzian – właściciel firmy transportowej - stał się publicznym wrogiem nr 1, ponieważ wkurzony zagroził na Facebooku, że wszystkim którzy niszczą jego własność zrobi kuku, jeśli nie zaprzestaną na granicy francuskiej w Calais demolować jego mienia. Tak, chodziło o imigrantów. Bo to oni rozwalają pudzianowy dobytek. Więc i oni stali się celem ataku.

Fakt, było do tego załączone zdjęcie z kijem bejsbolowym, padły mocne słowa. Gdzie w tym wszystkim jednak sianie nienawiści? Nawoływanie do pogromów? Rasizm?

W niełatwych czasach przyszło nam żyć. Niełatwych dla ludzi, którzy cenią sobie wolność i niezależność, którym nie pasuje ciągłe świergotanie (albo i szwargotanie...) samozwańczych autorytetów co jest dobre a co złe, co wypada, a czego nie wypada.

Pudzian zarabia dzięki temu, że handluje. Nie handluje, nie zarabia. Ktoś niszczy towar – Pudzian ponosi straty. Nikt jednak nie przejmuje się tymi stratami, nikt nie podnosi larum, że Pudziana okradają, że obijają mu i straszą nożami kierowców. Nawiedzeni „antyhejterzy” zaczynają dopiero dymić, gdy Pudzian zapowiada, że sam zacznie wymierzać sprawiedliwość, jak mu jeden z drugim w szkodę nie przestaną włazić. Absurd.

Nie zamierzam bronić Pudziana, bo on najlepiej obroni sam. Nie uważam też, że najlepszym sposobem na załatwianie różnorakich sporów jest chwytanie za kij bejsbolowy.

Trudno jednak wymagać, by ktoś był bezrefleksyjnym wyznawcą „polityki miłości” w sytuacji, gdy tak naprawdę miłością ową darzona jest tylko jedna, trudna do okiełznania i nie licząca się z nikim oraz z niczym, strona narastającego w Europie od miesięcy konfliktu.

Zresztą to, co spotyka właśnie Pudzianowskiego jest tego najlepszym przykładem. Ci, co okradają Pudziana mają się całkiem nieźle, a Pudziana za to że skurczybyków owych bardzo nie lubi (przecież jednego z drugim za to co mu zrobili nawet nie dotknął, jedynie im pogroził!), ściga prokurator.

Paranoja jakaś. 

JACEK ADAMCZYK

Opublikowano 04.02.2016 14:51


Podziel się!

Dodaj komentarz

Kod