intro sukces, nie wymknie, Ci się z rąk, pressing

Po wyborach: skoro dajemy się robić w konia, to jesteśmy w konia robieni

Staram się nie zabierać głosu w politycznych dyskusjach, bo - po pierwsze - sportowym dziennikarzem jestem, po drugie - za często mnie ponosi i zbyt łatwo budzi się we mnie chęć politycznego mordu.

Ale właśnie poczułem złość jakiej jeszcze nie odczuwałem. Wyleję więc z siebie trochę tej najświeższej frustracji, bo jeśli tego nie zrobię to dojdzie do jakiegoś zbytniego stężenia wściekłości w organizmie i wybuchnę, co byłoby bardzo kłopotliwe dla rodziny i sąsiadów.

Patrzę otóż na to co dzieje się w naszym pięknym kraiku od niedzieli i nie wierzę. Bo to się dzieje naprawdę! W niezależnym ponoć, demokratycznym niby państwie robi się na oczach gawiedzi wałek z wyborami. Bezczelnie, wprost, z głupawym uśmiechem na twarzy. I nic. Nie ma słów oburzenia, skarg, żądania poszanowania prawdy i przyzwoitości.

Zastanawiam się: czy w w tym tygodniu przeprowadziłem się do jakiejś atrapy normalnego kraju, czegoś na kształt białoruskiego szajsu, czy też to tylko zły sen, z którego ktoś mnie zaraz obudzi?

Jak można uwierzyć, obserwując sposób dorzynania samorządowych wyborów przez PKW, że obraz który w końcu po nich powstanie, będzie prawdziwy? Jak można brać na poważnie informację, że w Malborku 1/4 ludności to osobnicy mający kłopoty z właściwym postawieniem krzyżyków w odpowiednich kratkach? Jak w ogóle ktoś może przejść do porządku dziennego nad nagłymi, błyskawicznymi lokalnymi triumfami PSL odnoszonymi już po weekendzie?

Chore jest to wszystko, a gdy dołożymy do tej degrengolady ostatni sondaż CBOS w którym nasza władzuchna miażdży konkurentów, w chwilę po tym jak sama została pobita, robi się naprawdę strasznie.

Gdyby, prawda, u władzy, prawda, był kto inny to w wiadomych telewizjach i internetach mielibyśmy właśnie ogłoszenie nadejścia armageddonu. A tak z oficjalnych przekaziorów płynie, jakże dobrze znana niegdyś z siatkarskich parkietów,  przyśpiewka "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało".

Odwołanie do siatkówki nie jest w tym miejscu przypadkowe. Z dobrze wiadomych powodów. Mam nadzieję bowiem, że ci którzy robią nas teraz tak bezczelnie w konia będą mieli w przyszłości takie same kłopoty, jak szefowie siatkarskiej centrali.

JAM

Opublikowano 18.11.2014 19:03


Podziel się!

Dodaj komentarz

Kod